Przez Pasje do Świata – 1. Żagle


Dobra Wola5 Żywioł - logo

Czy udało nam się rozbudzić w naszych podopiecznych pasję żeglowania?
Sprawdźcie sami!

W gorący, słoneczny, czerwcowy weekend przybyliśmy na przystań nad Jeziorem Zegrzyńskim. Dwa dni. Blisko sześćdziesiąt osób chętnych na pływanie – rodziny z autystami oraz drużyna harcerska Nieprzetartego Szlaku. Spore wyzwanie!

To było nasze pierwsze działanie w terenie z harcerzami, więc nie wiedzieliśmy do końca, jak nas przyjmą, ani jak nasze dzieci zareagują na nich. Nasze obawy ludzie z Zespołu Pilota Chorągwi Stołecznej ZHP szybko  rozwiali. Było na prawdę super.

Ale zacznijmy od początku!

  Przystań Jachtowa

To miejsce wyjątkowe pod wieloma względami, Nie byliśmy pewni jak nasi się w nim odnajdą, więc przed wyjazdem stworzyliśmy  spis reguł zachowania się na przystani jachtowej.

przygotowania do rejsuKażdy, kto chciał wziąć udział w projekcie, musiał wypełnić specjalną ankietę, będącą jednocześnie zbiorem najważniejszych zasad przebywania w porcie jachtowym. Dzięki temu mieliśmy pewność, że wszyscy zapoznali się z nimi, oraz zaakceptowali, niekiedy trudne dla autystów, reguły. Niektóre z nich były podyktowane względami bezpieczeństwa, inne zwyczajnie tym, że jachty są zazwyczaj własnością prywatną i to wartościową. Jednocześnie spytaliśmy Niewidzialnych, czy potrzebują wsparcia przy dziecku i w razie potrzeby szukaliśmy im wolontariusza na cały dzień.

Dzięki temu rodzice, opiekunowie i ich dzieciaki spisali się na medal. Nie było żadnych problemów.

Na miejscu powitali nas tak zwani „Niebiescy” – czyli druhny i druhowie noszący niebieskie mundury – inaczej wodniacy! Wskazali zacienione miejsce do odpoczynku i przygotowania się na przygodę.

To naprawdę niezwykli ludzie. Konkretni, opanowani i niesłychanie cierpliwi.

Sprawnie zapoznali nas z regułami obowiązującymi na pokładzie jachtu, pomogli dobrać kamizelki ratunkowe, a w międzyczasie przygotowali do pływania cztery jednostki. Wielką dwumasztową szalupę DZ i mniejsze jachty typu „Nadzieja”. Te ostatnie są oryginalnym projektem harcerzy i zostały przez nich własnoręcznie zbudowane! Pozostało tylko przydzielić rodziny do łódek i wypłynąć na wodę. Jeden z jachtów obsadziła załoga złożona z wolontariuszy z Decathlon Targówek i dzięki temu wszyscy chętni zmieścili się już podczas pierwszego, najliczniejszego rejsu.

 

  Lewy foka szot….!

Wreszcie na wodzie! Owiewani wiatrem, czasem leciutko skropieni jakimś bryzgiem spod dziobu.
Jeśli myślicie, że autyści byli wyłącznie pasażerami, to nie znacie harcerzy! Wodniacy natychmiast przydzielili, komu się dało, konkretne zadania. Trzeba było na komendę ciągnąć lub popuszczać liny, sterować i wypatrywać, czy przed dziobem nie pojawiła się blisko inna łódka. Wspaniałe doświadczenie!

Nasi Niewidzialni byli ciekawi wszystkiego – zaskoczeni przedziwnym językiem jakim posługują się marynarze – szukali na pokładzie krawatów i fok.

Pytali o rufy, kajuty, szekle i szotowanie bez końca. A nasi gospodarze bez końca, z humorem odpowiadali.

Okazało się, że ruch łodzi na falach, odcięcie od wielu bodźców i zwyczajna  przyjemność, działają na autystów zbawiennie. Wyciszali się, wyraźnie odprężali. Niektórzy z uczestników tak się rozsmakowali w żeglowaniu, że z radością skorzystali z możliwości powtórki po południu. Harcerze nie mieli nic przeciwko temu. Mimo gorąca, ze skromnym „My tylko robimy swoją robotę,” po krótkiej przerwie, znów szykowali łodzie i zabrali nas na wodę. Pierwszego dnia – rodziny, drugiego – nowe rodziny i drużynę harcerzy Nieprzetartego Szlaku „Szaraki”. Razem 60 osób. Nic nie było dla nich problemem. Wszystkie jachty odbyły cztery ponad dwugodzinne rejsy.

Brak nam wystarczających słów uznania dla harcerzy
z Zespołu Pilota Chorągwi Stołecznej ZHP.

Połączyli profesjonalizm z ogromnym poczuciem humoru. Stanowczość ze zrozumieniem odmienności i ograniczeń autystów. Pokazali się nam z najlepszej strony pod każdym względem. Dziękujemy Wam! Mamy nadzieję, że to spotkanie z Wodniakami nie będzie ostatnim.

 

Dobra Wola

O Dorota Credo

Dorota jest pomysłodawczynią i główną organizatorką akcji "Niewidzialne Dzieci". Wyszukuje miejsca spotkań, załatwia dotacje, gadżety i zniżki na wejście do wielu miejsc. Jest skarbnicą pomysłów. Czasem pełni rolę fotografa na spotkaniach - gdy może oderwać się od spraw organizacyjnych. Najczęściej ona zajmuje się obróbką zdjęć, które widzicie na naszej stronie. Prywatnie jest mamą autystycznego Oskara.