48. Spotkanie w Muzeum Polin


Prywatnie, no niemal prywatnie, byliśmy już w Muzeum Historii Żydów Polskich na początku roku. Spędziliśmy tam naprawdę sporo czasu, zwiedzając z przewodnikiem, jednak odczuliśmy spory niedosyt. Nie obejrzeliśmy wszystkiego, a część ekspozycji kusiła, żeby pobyć w tym miejscu dłużej. Dlatego byliśmy podekscytowani perspektywą ponownego odwiedzenia tego miejsca.

Również dlatego, że jest ono szczególnie przyjazne osobom autystycznym i w ogóle niepełnosprawnym. Przeczytacie o tym na końcu artykułu.

Nie zawiedliśmy się.

Choć „Polin”, hebrajska nazwa Polski, oznaczać może także „tu odpocznij”, oprawa, zawartość i rozmiar muzealnych wystaw powoduje, że warto zrobić sobie przerwę, albo i dwie w trakcie zwiedzania. Muzeum jest znacznie większe, niż sugerowałaby to, całkiem spora, bryła budynku. Większość stałej ekspozycji znajduje się pod ziemią, nieraz na dwóch poziomach. Nasze dzieciaki, po przejściu połowy wystawy, zdecydowanie domagały się tego „polin”.

„W Polsce Króla Maciusia”

Tym razem zdecydowaliśmy się na zwiedzanie indywidualne, co pozwoliło nam samodzielnie eksplorować i wybierać co bardziej interesujące miejsca.

Rozpoczęliśmy od czasowej wystawy opartej na książce „Król Maciuś Pierwszy” Janusza Korczaka. Zdawałoby się, że to tematyka przeznaczona dla młodszych zwiedzających. Przekonaliśmy się jednak, że skrót powieści, okraszony znakomitymi ilustracjami i komentarzami, jest jedynie wstępem do przystępnej prezentacji działania państwa. Nawet strefa zabawy nienachalnie pokazywała między innymi, jak trudno podzielić budżet państwa. Wystawa „W Polsce Króla Maciusia” ukazuje różne modele rządów, wskazując zalety i wady każdego z nich. Zdecydowanie polecamy tę ekspozycję. Skłania do zastanowienia się, ale nie podpowiada jednego rozwiązania. W prosty sposób pokazuje problemy związane z działaniem państw i stawia pytania, a dzieci muszą same sobie na nie odpowiedzieć.

Ekspozycja stała zaskakuje jakością i bogactwem.

Stała wystawa, podzielona na osiem części, opowiada o tysiącletniej obecności Żydów w Polsce. Przekonaliśmy się, że warto było obejrzeć ją najpierw z przewodnikiem. Później można wrócić w najbardziej interesujące miejsca, posłuchać komentarzy audio przy wystawach, poczytać szczegóły. Przewodnicy w muzeum Polin opowiadają ciekawie, wyjaśniając wiele niuansów i naświetlając ogólny obraz, dzięki czemu część ekspozycji staje się bardziej zrozumiała dla ludzi, którzy nie znają kultury i historii żydowskiej. Część wystaw jest interaktywna, co pozwala dzieciakom oderwać się na chwilę i odpocząć od typowego zwiedzania. Nasi podopieczni z zapałem bawili się wielkimi dotykowymi ekranami, siadali w szkolnej ławie, czy wykonywali odbitki stron księgi przy pomocy starodawnych technik drukarskich.

Wystawy są bardzo obszerne, bogate i interesujące. Zaskakuje bogactwo ilustracji, niezwykłe, sugestywne aranżacje wnętrz. Całe szczęście, twórcy muzeum tak zorganizowali trasę przez wieki, że co jedną trzecią można wyjść na odpoczynek, pójść do kawiarni, lub restauracji i z nowymi siłami powrócić do zwiedzania. W salach wystawowych również co chwila można znaleźć ławeczkę, siedziska, lub inne, ciekawie wkomponowane w otoczenie miejsca wypoczynku. Można też, szczególnie z młodszymi dziećmi, zakończyć trasę przed końcową wystawą, poświęconą historii najnowszej, w tym historii holokaustu.

Spędziliśmy w muzeum ponad trzy godziny i znowu wyszliśmy z uczuciem niedosytu. Czujemy, że za jakiś czas znów wrócimy w to niezwykłe miejsce. Każdemu, kto jeszcze nie był w Polin, serdecznie polecamy.

A teraz garść informacji praktycznych:

Polin przygotowało przewodnik dla osób z niepełnosprawnościami – każdy może przeczytać jakie są udogodnienia dla niego w zakładce „Muzeum Dostępne„.

Specjalny przewodnik dla autystów prostym tekstem i zdjęciami
pomoże wam przygotować się do wizyty. Brawo Polin!

Dla autystów przygotowano także słuchawki wygłuszające, które można wypożyczyć obok kas. W pobliżu ekspozycji stałej na poziomie -1 znajduje się też pokój wyciszeń. Jak dotąd nie byliśmy w muzeum, które tak poważnie traktowałoby potrzeby osób niepełnosprawnych jak Muzeum Polin. Jesteśmy pod wielkim wrażeniem.

Jeżeli przybyliście do muzeum z wózkiem dziecięcym, lub inwalidzkim, nie kierujcie się w stronę obrotowych drzwi! Podjedźcie na środek, a obsługa muzeum za chwilę otworzy wam specjalne, wygodne wejście. Podobnie, jeżeli jesteście w towarzystwie osób starszych, które mają problemy z poruszaniem się.

Muzeum jest specjalnie chronione i aby wejść do kas, konieczne jest poddanie się kontroli. Zostaniecie sprawdzeni wykrywaczem metalu a wasze torby prześwietlone. Pracownicy ochrony są jednak niezwykle uprzejmi i pomocni, więc nie jest to uciążliwe. Dla dzieciaków to wręcz dodatkowa atrakcja. Pamiętajcie jednak, żeby swoje ulubione scyzoryki z otwieraczem, nożyczkami i pilnikiem do paznokci zostawić w domu.

Audio przewodnikiZwiedzanie z przewodnikiem ułatwiają specjalne słuchawki. Dzięki nim nie musimy tłoczyć się wokół pracownika muzeum, żeby cokolwiek usłyszeć, a przewodnik może mówić cichym, normalnym tonem. Przy okazji grupy nie przeszkadzają w swobodnym zwiedzaniu indywidualnym.

Można także wypożyczyć specjalne urządzenia, przypominające radiotelefony, które   odtwarzają cicho, przygotowane komentarze. To takie zwiedzanie z „osobistym przewodnikiem” który na dodatek  mówi tylko wtedy, kiedy chcemy.